Brak motywacji? Hell week może ci pomóc!

Brak motywacji? Hell week może ci pomóc!

Pomyśl, że jesteś w stanie zrobić te ważne rzeczy, których nie zdążasz zrobić… Nie, nie dlatego, że już w ogóle nie sypiasz lub nie odpoczywasz i nie masz czasu na życie osobiste. Możesz to zrobić, ponieważ pracujesz i żyjesz dużo bardziej efektywnie. Czujesz dumę i radość, ponieważ w końcu robisz to, co NAPRAWDĘ dla Ciebie ważne, NAPRAWDĘ DOBRZE. Jak to się wydarzyło?

Pomógł w tym hell week!

Co to jest? –  Zastanawiasz się… To tydzień, w którym wstajesz o 5 rano w poniedziałek i… kończysz go w następną niedzielę o 22. Co jest pomiędzy? Czas wypełniony przesuwaniem granic, by kiedy go skończysz, lepiej się żyło TOBIE I Z TOBĄ!

Masz odwagę?

Cel obierasz sobie sam, reguły i to jak ćwiczysz umysł i ciało, by ten cel osiągnąć, są pokazane w książce Erica Bertranda Larsena „Hell week”, działasz TY!

Pomyśl, TO TYLKO TYDZIEŃ, a zmiana, którą możesz zrobić w swojej głowie i swoim życiu, zostaje na długo. Na jak długo? Ty decydujesz 🙂

Właśnie go zaczęłam. Już poprzedzające hell week trzy tygodnie były niezłą przygodą. Rachunek – „gdzie teraz jestem”, „jakie są moje cele, wartości – czego chcę”, informacje zwrotne od osób istotnych w moim życiu oraz przygotowanie do pewnego rytmu tygodnia, w którym przełamujemy swoje ograniczające przekonania i nawyki, już zapoczątkowały zmiany na bardziej efektywne podchodzenie do czasu i sposobu wykonywania codziennych czynności. Do tego zdrowe odżywianie, sport oraz racjonalnie zaplanowane zajęcia, powodują, że mam dużo więcej energii i poczucia własnej sprawczości. Bo to działa! Zapisane, sensownie rozplanowane czynności i obowiązki nie stają się źródłem dodatkowego lęku, tylko satysfakcji, kiedy już są wykonane naprawdę sprawnie i dobrze.

Nie, nie wszystko idzie idealnie, nie wszystko zaplanowane udaje mi się zrobić. To jest dla mnie znak, że trzeba zacząć od rzeczy dla mnie najważniejszych i zredukować rozpraszacze. Na początek w ogóle zastanowić się, co chcesz zmienić. Teraz już wiem, że odpisywanie na messengerze, czy mailu nie musi być natychmiast, że kiedy się odrywam od czegoś, co właśnie robię, powrót do tego zabiera mi więcej czasu niż dokończenie czynności i rozpoczęcie nowej. Uczę się odbierać telefony i odpisywać na wiadomości, jak zakończę wykonywane zadanie. Uczę się nie być  wielozadaniowa. Przełączać się między trybami działania –  praca, mama, pasja, nie naraz, tak, żeby temu, co robię dawać maksymalną uważność. Tak, tak, skoro sama jestem trenerem, chcę żyć tak, jak tego uczę. Jednocześnie chcę sprawdzać różne sposoby, ponieważ jesteśmy różni. To, co dla mnie nie działa może działać dla kogoś innego. Osoby nastawione na systematyczność, procedurę potrzebują dokładnego planu. Jeśli jednak inspiruje cię różnorodność, potrzebujesz sprawnie móc wybrać jeden z wymyślonych pomysłów, by… go zrealizować. Sam się nie stanie rzeczywistością.

Uczymy się poza naszą strefą komfortu, tam, gdzie jest trudno, tam, gdzie jest niewygodnie, tam i tylko tam dzieje się zmiana na lepsze. Jeśli ją zadziejesz. Oczywiście można zawsze być tam, gdzie się jest. Jeśli jednak należysz do tej grupy ludzi, którzy chcą być w innym miejscu swojego życia…

Pomyśl, jak się czułeś, doceniając siebie za to, że mimo niewygody, mimo momentów, kiedy już, już się poddawałeś, jednak jakoś się podniosłeś i poszedłeś dalej. Pomyśl o swoim wymarzonym celu i o tym, co za sobą zostawiasz. Mnie osobiście motywuje to bardzo. Ludzi, którym towarzyszę w ich podróży również.

Kiedy zmierzysz się ze swoim hell week?

Napisz komentarz

Scroll Up